| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
O filmach
O sporcie
O wszystkim innym
Spis filmów (A-G)
Spis filmów (H-M)
Spis filmów (N-S)
Spis filmów (T-Z)
Spis książek (A-M)
Spis książek (N-Z)
Spis seriali
Disclaimer:
Każdy wpis to 5 zdań. Krótkich, długich, prostych, złożonych, wielokrotnie złożonych, z orzeczeniem, równoważników, z podmiotem domyślnym - słowem: obojętnie. Byle było 5 znaków interpunkcyjnych oddzielających jedno zdanie od drugiego. Blog ten to swobodny przekaz myśli, mający przede wszystkim przedłużyć moją pamięć i dać mi do niej dostęp z każdego miejsca na świecie. W żadnym razie nie jest blogiem recenzenckim. Więcej na temat
Skala ocen:
 1 - kijem nie tykać
 2 - omijać z daleka
 3 - beznadziejne
 4 - słabe, z przebłyskami
 5 - typowy przeciętniak
 6 - można obejrzeć
 7 - dobre!
 8 - trzeba zobaczyć
 9 - prawdziwy hit
10 - film doskonały, kultowy
Wpisy w 2012:
Filmy obecne: 51
Filmy arch.: 93
Książki obec.: 17
Książki arch.: 8
Seriale: 6
Wpisy w 2011:
Filmy obecne: 180
Filmy arch.: 60
Książki obec.: 23
Książki arch.: 52
Seriale: 24
Wpisy w 2010:
Filmy obecne: 232
Filmy arch.: 36
Książki obec.: 39
Książki arch.: 17
Seriale: 31
Wpisy w 2009:
Filmy obecne: 174
Filmy arch.: 84
Książki obec.: 31
Książki arch.: 42
Seriale: 18
Wpisy w 2008:
Filmy obecne: 268
Filmy arch.: 231
Książki obec.: 38
Książki arch.: 13
Seriale: 14
Wpisy ogółem:
Filmy obecne: 1075
Filmy arch.: 589
Książki obec.: 171
Książki arch.: 162
Seriale: 102
czwartek, 10 maja 2012
Intouchables (2011)

Plakat

Stara jak świat historia zderzenia ze sobą dwóch światów, pokazana w oryginalny i bardzo ciepły sposób. Sparaliżowany od pasa w górę bogacz zatrudnia do pomocy bardzo bezpośredniego mieszkańca slumsów. Pominięto cały etap boczenia się na siebie, panowie od razu przypadają sobie do gustu, co pozwala uniknąć oglądania po raz n-ty tego samego i daje reżyserom więcej czasu na pokazanie dalszego etapu tej nietuzinkowej relacji. Ciepło i serdeczność bijąca z ekranu pozwalają przymknąć oko na uproszczenia codziennego świata (mam wrażenie, że nie wystarczyłoby podejść do siedzących w samochodzie gangsterów, żeby ci grzecznie odjechali i nigdy nie wrócili), co w znaczej mierze jest zasługą pary głównych bohaterów. Francois Cluzet i Omar Sy tworzą znakomite kreacje i ogromne brawa dla nich za to.

Moja ocena: 9
Tagi: Ocena 9
16:16, countersv , Filmy obecne
Link Komentarze (2) »
Merantau (2009)

Plakat

Za tydzień premierę będzie miał The Raid, film, na który czekam bardzo mocno, a w oczekiwaniu na niego obejrzałem wcześniejszy obraz Garetha Evansa, również z Iko Uwaisem w roli głównej. Nastolatek u progu dojrzałości wyrusza w podróż do dużego miasta, by zapracować na własne nazwisko. Wystarczy kilka chwil w nowym otoczeniu, by wplątać się w nieliche kłopoty. Azjatyckie kino akcji, to już nie tylko Chińczycy, ale coraz częściej inne kraje, które stawiają na fizyczne umiejętności aktorów o wiele bardziej niż na trzymające ich sznurki, stąd też wszelkie sceny walk wyglądają bardzo widowiskowo. Co ciekawe, fabuła nie jest tu przyczynkowa, a wręcz przeciwnie, potrafi wciągnąć i oferuje kilka niezłych zwrotów akcji. Tak do końca zachwycony tym obrazem nie byłem (wydawał mi się nieco zbyt długi), ale jako preludium do nadchodzącego wielkimi krokami The Raid (albo raczej: Serbuan maut) nada się znakomicie.

Moja ocena: 7
The Butterfly Effect (2004)

Plakat

To chyba najlepszy obraz z Ashtonem Kutcherem, jaki widziałem. Tytułowy efekt wywoływany jest przez bohatera chcącego naprawić kulejącą rzeczywistość, ale im bardziej się stara, tym w gorszych tarapatach ląduje. Twórcy nie idą na łatwiznę, żonglując kolejnymi wersjami teraźniejszości, stawiając przed bohaterami zadanie coraz trudniejsze. Duet reżysersko-scenariuszowy Bress/Gruber wcześniej podszedł dość fatalistycznie do Final Destination 2, więc po pierwsze wiedzieli, jak się pisze scenariusz dobrego thrillera, a po drugie tym razem nie byli skrępowani regułami rządzącymi serią FD. O sukcesie tego filmu mogą świadczyć choćby dwa sequele, jednak już o wiele gorszej jakości, od początku kręcone z myślą o rynku DVD.

Moja ocena: 8
Paweł Siedlar - Czekając w ciemnościach

Okładka

Nudna powieść, skonstruowana przy pomocy dwóch niezależnych wątków, które w zamierzeniu na końcu mają się połączyć w całość, odkrywając straszną tajemnicę. Problem w tym, że tajemnica ta nawet nie chce oka wyściubić, żeby pokazać, że w ogóle jest (no dobra, trochę przesadzam, chodzi o zagładę rodu w XVII wieku i jest o tym mowa, tylko że bohater współczesnego wątku, który w zamierzeniu miał tę tajemnicę odkryć, snuje się tylko bez sensu po kartach powieści, zamiast wziąć się do konkretnej roboty), a co dopiero, żeby zainteresować widza. Autor bardzo dużo czasu poświęcił na stylizację mowy, tak by odpowiadała siedemnastowiecznym realiom, że chyba nie starczyło przemyśleń na należycie skleconą fabułę. Z jakiegoś powodu od dawna chciałem tę książkę przeczytać, ale po lekturze jestem zawiedziony. Spodziewałem się więcej po tym autorze i po cichu liczę na to, że jego następna książka jednak okaże się lepsza.

Moja ocena: 4
Jakub Ćwiek - Kłamca 2. Bóg marnotrawny

Okładka

Loki powraca z nowymi przygodami. Znowu jest dość zabawnie, prosto i przyjemnie. Autor ponownie czaruje dobrym, lekkim stylem, nie dając swoim bohaterom wpaść w zbyt duże tarapaty, nie stawiając przed nimi naprawdę poważnych wyzwań, a jednocześnie potrafi sprawić, by ochota do przeczytania kolejnej strony wraz z postępem lektury nie malała ani na jotę. Wreszcie dowiadujemy się po co Lokiemu zbierane z lubością anielskie pióra. Zauważyłem także, że posypany szczodrze lukrem świat dość szybko rozłazi się na wszystkie strony gdy tylko posypkę zadrapać, więc wskazane jest wyłączyć myślenie i traktować teksty wyłącznie jako rozrywkę przed snem.

Moja ocena: 6
Stephen King - Misery

Okładka

Kolejna z ponadczasowych powieści Stephena Kinga. Tym razem przygotował teatralny dramat na dwoje aktorów, w którym jeden unieruchomiony powieściopisarz i jedna opiekująca się nim kobieta tworzą iście przerażający duet, mimo że tak naprawdę ofierze przez długi czas wielka krzywda się nie dzieje. Prawie cała, wcale niekrótka powieść, zamknięta jest w obrębie mieszkania, a w szczególności jednego pokoju, więc nie ma co liczyć na efekty specjalne czy fantastyczne dekoracje. Wszystko to gra umysłów, którą King pokazuje w sposób perfekcyjny. Budowanie grozy bez uciekania się do tanich chwytów to umiejętność nie tylko godna pozazdroszczenia, ale i wysoce pożądana przeze mnie jako czytelnika.

Moja ocena: 10
środa, 09 maja 2012
Copie conforme (2009)

Zupełnie nie rozumiem, co ponad 6 tysięcy głosujących na IMDB widzi w tym obrazie. Próbowałem wytrwać na nim do końca i sromotnie poległem, przytłoczony nudą, brakiem fabuły i jakiegokolwiek sensu. Straszliwie przegadany, pełen górnolotnych tez, zdaje się stworzony raczej dla krytyka sztuki z pięćdziesięcioletnim doświadczeniem niż dla kinomana z dwudziestoletnim. Liczyłem już raczej na jakieś romansidło, które może nie będzie zbyt inteligentne, ale przynajmniej momentami zabawne. Tymczasem okazało się wręcz przeciwnie- przeintelektualizowana rozprawa o sztuce przeplatana ciężkimi pytaniami o charakter związku obojga głównych bohaterów.

Moja ocena: 3
Job, czyli ostatnia szara komórka (2006)

Plakat

Kiedyś oglądałem ten film i wyłączyłem po pół godzinie, bo wydał mi się stratą czasu. Starszy, wsparty bagażem blogowego doświadczenia postanowiłem odświeżyć tę produkcję w nadziei, że poprzednia moja ocena była zbyt pohopna. Nie była. Film jest całkowicie pobawiony fabuły, stanowi zbiór zwizualizowanych kawałów opowiadanych między kumplami przez ostatnie 10 lat (a przez to osłuchanych i na ekranie zupełnie nieśmiesznych), a twórcy nawet nie próbują udawać, że jest inaczej. Żenada.

Moja ocena: 1
Death at a Funeral (2010)

Plakat

Amerykanie w remakowaniu filmów zaszli już tak daleko, że przerabiają na własną modłę filmy anglojęzyczne, zamiast po prostu puścić je u siebie w kinie. Biznes się kręci, ludzie mają pracę, więc co najwyżej widz może narzekać, że po raz kolejny ogląda to samo. Rzeczywiście scenariusz obu wersji jest praktycznie identyczny, ale oddaję Jankesom, że udało im się zrobić remake z klasą. Chris Rock, Martin Lawrence, Danny Glover, James Marsden, Peter Dinklage, Regina Hall, Zoe Saldana i reszta ekipy zapewnili mi powtórkę z rozrywki na bardzo przyzwoitym poziomie. Oczywiście i tak lepiej jest obejrzeć oryginał.

Moja ocena: 7
Jakub Ćwiek - Kłamca

Okładka

Ciekawy pomysł miał Jakub Ćwiek, tworząc starego nordyckiego boga, Lokiego, bohaterem swoich książek. Loki jest na usługach aniołów, które nie mogą kłamać, ani postępować wbrew boskim regułom, więc często wyręczają się właśnie Lokim, którego żadne ograniczenia nie obowiązują. Trochę to pretensjonalne, ale w zbiorze luźno powiązanych opowiadań pretensjonalność ginie w dobrze napisanej treści. Brawurowe fabuły Ćwieka nierzadko balansują na granicy kiczu, jednak zawsze udaje im się uniknąć upadku w otchłań (chociaż w całym pierwszym tomie nie udało się postawić autorowi przed Lokim naprawdę poważnego wyzwania). Porównania z anielską sagą Mai Lidii Kossakowskiej nie wytrzymuje, ale potrafi zapewnić wystarczającą rozrywkę na nudny wieczór.

Moja ocena: 6
Jean M. Auel - Dolina koni

Okładka

Tak jak Klan Niedźwiedzia Jaskiniowego odświeżyłem sobie niedawno po wielu latach od pierwszego czytania, tak kolejne tomy nigdy nie wpadły w moje ręce, nad czym mocno ubolewałem aż do teraz. Konstrukcja drugiej części sagi jest inna: książka jest podzielona na losy Ayli i dwóch braci, którzy zostali przez autorkę wprowadzeni jako nowi bohaterowie w tym tomie. Oczywiście wiadomo, że losy trójki ostatecznie się splotą, ale zanim to nastąpi czeka czytelnika ponad 600 stron przygód. Szczerze mówiąc, nowi bohaterowie niekoniecznie zyskali moją sympatię, interesowało mnie tylko i wyłącznie co się dzieje u Ayli, a rozdziały poświęcone chłopakom traktowałem jako zło konieczne. I o ile czułem więź z bohaterką i pragnąłem czytać o jej kolejnych próbach przeżycia samotnie na odludziu, tak wyczekiwałem tylko aż losy nowych bohaterów połączą się z Aylą.

Moja ocena: 6
Stephen King - Miasteczko Salem

Okładka

Pamiętam, jak karmiony Mastertonem (wtedy nowość na naszym rynku, a kieszonkowe wydania jego powieści sprzedawano nawet w kioskach Ruchu), zasiadłem pierwszy raz do Kinga i mało z butów ze strachu nie wyskoczyłem. A co najśmieszniejsze, ten nie potrzebował hektolitrów krwi, nieludzkiego wykręcania ciała, wyrywania członków, czy innych ohydztw, a za cały arsenał wystarczyło mu budowanie atmosfery. Przez wiele lat, zanim nie pochłonąłem o wiele więcej książek, nie bardzo byłem w stanie dostrzec na czym polega różnica w budowaniu grozy u jednego i drugiego autora i zauważyć wyraźną z perspektywy lat różnicę poziomów. Jedna z najsłynniejszych jego powieści, z prawdziwymi, przerażającymi wampirami, a nie XXI-wiecznymi podróbami, z archetypową fabułą, która oficjalnie sfilmowana została dwa razy, plus niezliczone ilości filmów "zainspirowanych" niesamowitym dziełem mistrza strachu. Jedynego prawdziwego mistrza.

Moja ocena: 10
wtorek, 08 maja 2012
The Cabin in the Woods (2012)

Plakat

Znakomita analiza i parodia horrorowego gatunku, z wieloma celnymi spostrzeżeniami i inteligentnym humorem Jossa Whedona i Drew Goddarda. Piątka bohaterów przybywa spędzić mile czas w domku na odludziu i oczywiście, jak to w horrorach, wszystko idzie nie tak. Tyle, że tu nie ma głupich zachowań bez przyczyny, wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Szedłem do kina na horror, tymczasem elementów strasznych w filmie nie ma prawie w ogóle i tu zauważam minus tej produkcji, bo o ile element parodystyczny jest na najwyższym poziomie, to zabrakło mi jednak lepszego trzymania się gatunkowej konwencji (jak uczynił to np. Sam Raimi w Evil Dead czy Wes Craven w Krzyku). Dla niektórych scenarzystów może to być wyznacznik czego w horrorze nie robić, bo po pierwsze było milion razy, a po drugie nawet za pierwszym było to durne do przesady, niestety obawiam się, że dla większości będzie to aluzja zbyt delikatna, by ją dostrzec (tak jak to było w przypadku Evil Dead), niemniej jednak jestem pewien, że za kilka (a nawet naście) lat o filmie będzie się pamiętać i przywoływać go jako kultowy.

Moja ocena: 8
Tagi: Ocena 8
13:11, countersv , Filmy obecne
Link Komentarze (3) »
Invasion of the Body Snatchers (1978)

PLakat

Inwazja porywaczy ciał to ekranizacja powieści Jacka Finneya o Obcych, którzy przejmują ludzkie ciała (a także remake filmu z 1956 roku). Z pozoru opanowany przez Obcego nie różni się niczym od zwykłego człowieka, dopiero pewne niuanse w zachowaniu pozwalają się zorientować, że coś jest nie tak, nic więc dziwnego, że początkowo mało kto jest w stanie spostrzec różnicę, a jeszcze rzadziej znaleźć dobrą przyczynę takiego zachowania. Niestety, podobnie, jak i następny remake z Danielem Craigiem i Nicole Kidman, tak i oryginalna ekranizacja zieje nudą na kilometr. Akcja stoi w miejscu by nagle ruszyć do przodu po jednym wypowiedzianym szczęśliwie zdaniu (bohaterowie powinni w totka grać, skoro bez kompletnie żadnych danych są w stanie wyciągnąć prawidłowe wnioski). Nuda.

Moja ocena: 5
American Horror Story (2011)

Plakat

Wbrew pozorom tylko pierwszy odcinek tego serialu był prawdziwie horrorowy, reszta to bardziej obyczajowy dramat z duchami w tle. Rozpisana na 13 odcinków intryga odkrywa swe tajemnice powoli, trzymając w napięciu świetnie skonstruowaną fabułą i dobrymi kreacjami aktorskimi (a Jessica Lange jest klasą sama dla siebie). Serialowy czas dał twórcom możliwość mocnego zagłębienia się w przeszłość nawiedzonego domu i dobre poznanie ze wszystkimi jego bohaterami, co w kinowych produkcjach jest oczywiście nie do zrobienia. W tym tkwi największa siła produkcji, w której mimo niewielu tak naprawdę horrorowych elementów, znakomicie stworzono kingowską wizję ciągłego napięcia, a przeplatające się historie poprzednich właścicieli domów świetnie oddziałują na obecną sytuację. I tu rzeczywiście każdy bohater ma ważną rolę do odegrania i nie jest wstawiony na siłę.

Moja ocena: 7
Tagi: Ocena 7
13:06, countersv , Seriale
Link Komentarze (1) »
Alcatraz (2012)

Plakat

Znowu dobry w zamyśle pomysł, rozmieniony na drobne w poszczególnych odcinkach. Oto bowiem mamy tajemnicze zniknięcie w 1963 roku (choć oficjalnie wszyscy zostali przetransferowani do innych placówek) wszystkich (ponad 300) więźniów ze słynnego więzienia w Alcatraz i jeszcze bardziej tajemnicze ich pojawianie się w 2012 roku. Do tego momentu jest ok, ale po kilku odcinkach okazuje się, że więźniowie dla ułatwienia pojawiają się wyłącznie pojedynczo (w jednym odcinku było dwóch naraz, co samo w sobie było nielogiczne, a twórcy nawet nie bardzo potrafili to wyjaśnić), a każdy następny dopiero po tym, jak poprzedniego udaje się ponownie złapać czy w inny sposób powstrzymać. W dodatku złożony z dwóch osób i dość tajemniczego szefa zespół od razu wie, że daną zbrodnię dokonał ich zbieg, a nie jakikolwiek inny, współczesny przestępca. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że struktura serialu i konwencja została określona, żeby się jej trzymać, ale to właśnie do konwencji mam najwięcej pretensji, bo o ile na początku wciąga, tak pod koniec sezonu dalej nic kompletnie nie wyjaśnia, a monotonia kolejnych spraw zniechęca skutecznie do dalszego oglądania.

Moja ocena: 4
Tagi: Ocena 4
13:04, countersv , Seriale
Link Dodaj komentarz »
Andrzej W. Sawicki - Inkluzja

Okładka

Wiedźmin w kosmosie, a konkretnie wiedźminka, bo takiego miana używa główna bohaterka debiutanckiej książki Andrzeja Sawickiego. Książka wyewoluowała z opowiadań zamieszczanych na łamach SFFiH i przerodzia się w połączony chronologicznie zbiór niezależnych opowiadań, czyli konstrukcję wśród młodych polskich autorów dość modną ostatnimi laty. Jako umieszczone w piśmie pojedyncze teksty potrafią się obronić (szczególnie na tle innych pozycji w numerze), ale w kupie zlewają się w jeden i to niespecjalnie wciągający. Przepełnione akcją karty nie oferują nic odkrywczego w świecie SF. Oczywiście odkrywczość nie jest jedynym wyznacznikiem atrakcyjności lektury, ale nawet na poziomie dobrej zabawy autor nie jest w stanie zaoferować rozrywki na wysokim poziomie.

Moja ocena: 5
środa, 18 kwietnia 2012
Suzanne Collins - W pierścieniu ognia

Okładka

Zachęcona znakomitym przyjęciem powieści, autorka szybko zabrała się za kontynuację. Fabuła skręciła w ulice skąpane w oparach absurdu, śmiało wlazła w sam środek i zaciągnęła się głęboko charakterystycznym dymkiem. Nici użyte do szycia intrygi były tag grube, że igły potrzebne do ich prowadzenia musiały być zrobione z luf czołgowych. Amerykańscy czytelnicy najwyraźniej lubią "high school drama" i dylematy na poziomie gimnazjum, bo miłosne rozterki głównej bohaterki jako żywo przypominają te ze Zmierzchu. Natłok fabularnych i dialogowych bzdur, które serwuje autorka urąga niestety inteligencji średnio rozgarniętego czytelnika i tym razem już nie zdzierżyłem do końca.

Moja ocena: 3
Suzanne Collins - Igrzyska śmierci

Okładka

Po mozolnym przedzieraniu się przez piękny polski szostakowy język, zderzenie z prozą Suzanne Collins to zimny prysznic prosto z huczącego wodospadu. Autorka pisze w sposób prosty, wręcz prostacki, stylistycznie koszmarnie, a w dodatku popełnia masę błędów logicznych, ale tak to jest, gdy wymyśla się totalitarny ustrój na kolanie, w którym społeczeństwo głoduje, a jednocześnie lasy pełne są słodkich owoców, zwierzyny, a rzeki ryb, które aż się proszą, aby je zerwać, upolować i złowić. Wygląda to jak filmowe miasteczko westernowe, w którym na pustyni jest jedna ulica i kartonowe fronty domów, ale uważny widz zaglądając za firankę od radu dostrzega oszustwo. Plus jest taki, że czyta się to błyskawicznie, bo akcja pędzi do przodu, ale zmanierowany sposób narracji, jasny podział na dobrych i złych (a źli są oczywiście bandą troglodytów niebędących w stanie przejawić nawet cienia pomyślunku), czy wspomniane logiczne dziury (niektóre wręcz wielkości leja w kopalni diamentów) tylko do pewnego momentu są maskowane wartką akcją. Mam bardzo mocne podejrzenie, że społeczeństwu wciąż brakuje dobrej postapokaliptycznej (szeroko pojętej w tym przypadku) lektury w lekkim ujęciu i tylko z tego powodu ta kompletnie nielogiczna powieść odniosła tak wielki sukces, że aż zdecydowano się na jej wielkobudżetową ekranizację.

Moja ocena: 5
Wit Szostak - Poszarpane granie

Okładka

Wit Szostak przebojem awansował w moim prywatnym rankingu najlepszych pisarzy na bardzo wysokie miejsce, pokazując, jak piękny jest nasz język. Momentami aż lektura sprawia trudność, bo zamiast skupiać się na fabule, czytelnik rozbiera każde zdanie na czynniki pierwsze i analizuje sylabami, doceniając pisarski kunszt. Tym razem natomiast zawodzi nieco fabuła, która opowiada tak naprawdę dwie historie: pierwszą, ciekawszą, która okazuje się jednak tylko wstępem do drugiej, z punktu widzenia autora ważniejszej, ale czytelniczo mniej ciekawej, bo spisanej jako relacja mówiona, więc i także nieco uboższa literacko. Szkoda trochę tej straconej narracji, z chęcią pozachwycałbym się opowieścią bezosobowego narratora, a nie bajaniem powieściowego bohatera. Nie mogę też nie zauważyć, że moja przygoda z pisarzem Szostakiem idzie w przeszłość, czyli każda kolejna jego książka czytana przeze mnie jest wcześniejsza od poprzedniej, co też pewnie ma wpływ na jakość używanego języka.

Moja ocena: 7
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 106