Zakładki:
O filmach
O sporcie
O wszystkim innym
Spis filmów (A-G)
Spis filmów (H-M)
Spis filmów (N-S)
Spis filmów (T-Z)
Spis książek (A-M)
Spis książek (N-Z)
Spis seriali
Disclaimer:
Każdy wpis to 5 zdań. Krótkich, długich, prostych, złożonych, wielokrotnie złożonych, z orzeczeniem, równoważników, z podmiotem domyślnym - słowem: obojętnie. Byle było 5 znaków interpunkcyjnych oddzielających jedno zdanie od drugiego. Blog ten to swobodny przekaz myśli, mający przede wszystkim przedłużyć moją pamięć i dać mi do niej dostęp z każdego miejsca na świecie. W żadnym razie nie jest blogiem recenzenckim.
Więcej na temat
Skala ocen:
1 - kijem nie tykać
2 - omijać z daleka
3 - beznadziejne
4 - słabe, ale z przebłyskami
5 - typowy przeciętniak
6 - można obejrzeć
7 - dobre!
8 - świetne, trzeba zobaczyć
9 - prawdziwy hit
10 - film doskonały, kultowy
Wpisy w 2012:
Filmy obecne: 10
Filmy arch.: 5
Książki obec.: 2
Książki arch.: 0
Seriale: 2
Wpisy w 2011:
Filmy obecne: 180
Filmy arch.: 60
Książki obec.: 23
Książki arch.: 52
Seriale: 24
Wpisy w 2010:
Filmy obecne: 232
Filmy arch.: 36
Książki obec.: 39
Książki arch.: 17
Seriale: 31
Wpisy w 2009:
Filmy obecne: 174
Filmy arch.: 84
Książki obec.: 31
Książki arch.: 42
Seriale: 18
Wpisy w 2008:
Filmy obecne: 268
Filmy arch.: 231
Książki obec.: 38
Książki arch.: 13
Seriale: 14
Wpisy ogółem:
Filmy obecne: 1034
Filmy arch.: 501
Książki obec.: 156
Książki arch.: 154
Seriale: 98
|
środa, 25 stycznia 2012
Don't Be Afraid of the Dark (2010)
Nazwisko Guillermo del Toro zadziałało na mnie jak magnes przed tym seansem, ale już w jego trakcie nie mogłem się nadziwić, jak taki szmirowaty scenariusz mógł powstać w głowie tak znakomitego horrorowego wizjonera. Jeśli umieszcza się w roli straszydeł 30-centymetrowe stworki, to należy przede wszystkim zadbać o dystans do swojej produkcji (jak w przypadku np. Laleczki Chucky, Gremlinów, Crittersów, itd.), bo inaczej także osiągnie się śmieszność, ale w sposób zupełnie niezamierzony. Tak jest niestety tutaj, kiedy kolejne sceny realizowane są ze śmiertelną powagą, bez ani jednego one linera celnie rozładowującego napięcie, czy innego zabawowego elementu, a jednocześnie reżyser w żaden sposób nie jest w stanie przekonać widza, że o ile może i łatwo jest wystraszyć 10-letnią dziewczynkę, to już w to, że dorosły facet nie jest w stanie nawiązać z nimi równorzędnej walki, nie uwierzy nikt. Aktorsko jest mocno przeciętnie i chociaż nie nastawiałem się na fajerwerki, to jednak byłem nieco zawiedziony postawami Katie Holmes i Guya Pearce'a. Zdaję sobie sprawę z tego, że ciężko jest wymyślić super innowację w horrorze, szczególnie, że ludzie od zarania dziejów boją się tego samego, ale gdy wykorzystuje się już przewałkowany na miliard sposobów motyw domu, w którym straszy, to warto jednak zadbać o choćby pojedyncze elementy pachnące oryginalnością, a w tym produkcie takich zapachów nie uświadczymy. Ocena na IMDB: 5,7 Moja ocena: 4 PS. Od tej notki zmieniam odrobinę prezentowanie wpisów z filmami. Gołe linki do IMDB u góry przestały mi się podobać, więc od teraz będą przy ocenie z owego portalu.
czwartek, 19 stycznia 2012
Mike Resnick - Starship 03: Najemnik
Moja ocena: 6
wtorek, 17 stycznia 2012
Maja Lidia Kossakowska - Grillbar Galaktyka
Pisanie prozy humorystycznej jest chyba trudniejsze niż pisanie na poważnie, o czym przekonuje się właśnie Maja Lidia Kossakowska. Jej najnowsza powieść (jak to nazwać, bo na początku książki są dwa w zasadzie odrębne opowiadania, połączone osobą głównego bohatera, a po nich następuje w zasadzie powieść, ale z rozdziałami, w których każdy ma swoją nazwę niczym osobny tekst) to czystej wody science fiction, okraszone dozą ciężkostrawnego humoru, co w sumie jest dziwne, zważywszy, że autorka pisze o znakomitym szefie kuchni, który zdałoby się, jest w stanie przyrządzić dowolną potrawę, tak by smakowała wyśmienicie. Wspomniane w nawiasie opowiadania na początku są najgorsze z całej książki i trzeba się przez nie przemęczyć (jedno to fanfik z Obcymi, ale Kossakowska i fanfik?), później, gdy zaczynamy mieć do czynienia z rozbudowaną intrygą, przestaje być na siłę wesoło i jakość utworu się trochę podnosi. Fabularnie jest przyzwoicie, talentu pisarskiego autorce oczywiście odmówić nie można, więc czyta się całkiem nieźle i szybko i tylko pozostaje niedosyt po ponad 100 stronach początkowych, bo jak się okazuje, nie każdy może być Pratchettem. Gdyby to był Pilipiuk, to bym machnął ręką, bo wiadomo, że za trzy miesiące wyprodukuje coś nowego i jest szansa, że to nowe będzie lepsze, ale w przypadku Kossakowskiej ponad rok na nowy jej utwór, a gdy go dostałem, jestem zawiedziony, szczególnie, że trzeba wrócić do czekania. Moja ocena: 6
Arlington Road (1999)
Genialny, trzymający w napięciu thriller, w którym sąsiad sąsiadowi wilkiem. A w szczególności jeden sąsiad, którego uniwersytecki wykładowca zaczyna podejrzewać o przygotowywanie zamachu terrorystycznego. Podejrzenia nie biorą się z powietrza, bo profesora żona, agentka FBI zginęła podczas jednego z zamachów, w związku z tym ten zaczął obsesyjnie przerabiać wszystkie możliwe materiały na temat działania grup terrorystycznych. Tylko czy teraz po prostu znalazł wreszcie cel dla swoich urojeń, czy rzeczywiście coś jest na rzeczy? Błyskotliwy obraz ze znakomitym scenariuszem, a przede wszystkim koncertem gry aktorskiej w wykonaniu Tima Robbinsa i Jeffa Bridgesa. Ocena na IMDB: 7,2 Moja ocena: 10
Another Earth (2011)
No to się dałem nabrać, patrząc na tytuł i plakat, spodziewając się czystego SF z lataniem w kosmos wymyślnymi statkami o tajemniczym ponadświetlnym napędzie, dostając tymczasem dramat o odnajdywaniu sensu życia. Rhoda trzymała świat w garści, gdy została przyjęta na MIT, niestety jedno tragiczne wydarzenie zmieniło całkowicie jej (i nie tylko jej) życie. Spowodowała wypadek samochodowy, zabijając żonę i dziecko znanego wykładowcy i kompozytora. Wychodzi po czterech latach z więzienia i próbując odnaleźć się w nowej dla siebie sytuacji szybko trafia w progi ocalałej z katastrofy ofiary. Wątek fantastyczny jest jedynie trzecioplanowy, szczerze mówiąc, to nie bardzo wiem, po co on w ogóle istnieje, bo stawiane za jego pośrednictwem pytania były już stawiane milion razy i tyleż samo pojawiło się na nie odpowiedzi, więc robienie tego po raz kolejny, nieoryginalny zresztą (kusi mnie, żeby użyć słowa prostacki, ale może się powstrzymam), jest całkowicie bez sensu. Natomiast jako dramat sprawdza się nieźle, jest dobrze prowadzony i ciekawie zagrany, ale też nie mogę powiedzieć, że historia, w której sprawca wypadku wdaje się w miłosny związek z ofiarą w ramach jakiegoś swoistego odkupienia czy zadośćuczynienia, nie była już w kinie i literaturze maglowana. Ocena na IMDB: 7 Moja ocena: 6
A Lonely Place to Die (2011)
Górska wyprawa grupy przyjaciół przybiera nieoczekiwany obrót, gdy w środku lasu uczestnicy znajdują zakopaną w dziurze w ziemi dziewczynkę (oczywiście sama się tam nie zakopała). Szybko przyjdzie im walczyć o życie z porywaczami, którzy chcą odzyskać swą wartą 6 milionów euro zgubę. Bardzo interesujący jest początek tego filmu, okraczony przepięknymi górskimi panoramami. Później akcja niestety szarpie, szczególnie nerwy widza, bo w warstwie logicznej pełno dziur (strzelający z drugiego brzego rwącej rzeki porywacze za 5 minut są przed uciekinierami (sic!)), ale jest kilka elementów, które mi się spodobały. Scena spadku ze skały jest zaskakująca i genialnie zrealizowana, Sean Harris po fenomenalnej roli w Borgiach, tu ponownie świetnie kreuje bezwzględnego porywacza. Nie ustrzeżono się także wpadek, jak chociażby scena na posterunku, która jest od początku do końca tak głupia, że aż żałosna, ale ogólnie film zostawił po sobie dość sympatyczne wrażenie. Ocena na IMDB: 6,4 Moja ocena: 6
wtorek, 10 stycznia 2012
The Ides of March (2011)
Udała się Clooneyowi prowokacja przedwyborcza, która odsłania, jakie mechanizmy stoją tak naprawdę za sukcesem każdego kandydata. Bardzo ładnie pokazuje także przemianę bohatera od brzydzącego się intrygami idealisty do zawierającego pakt z diabłem karierowicza. Bo tak naprawdę liczy się tylko sława, władza i pieniądze, czy za czym tam akurat każdy z nas goni. Natomiast nie podobał mi się Ryan Gosling, który moim zdaniem grał jeszcze zbyt "Drive'owo", przeciągając spojrzenia, milcząc, gdy należało mówić i ogólnie robiąc te rzeczy, które w Drive pasowały do stylu kręcenia, a tu niekoniecznie. Nie podzielam ogólnych zachwytów nad tym obrazem, bo moim zdaniem zbyt wiele czasu stracono na początku na wprowadzenie i zabrakło go w drugiej połowie, przez co akcja się rwała (za duże cięcia w montażu?) i za bardzo pędziła do przodu w momentach, gdy warto było na chwilę się zatrzymać. Ocena na IMDB: 7,4 Moja ocena: 6
poniedziałek, 09 stycznia 2012
Ja wam pokażę! (2006)
Trzy lata po Nigdy w życiu powstała kontynuacja, będąca ekranizacją drugiej części powieści Katarzyny Grocholi. Wymieniono jednak praktycznie całą obsadę w główną aktorką, reżyserem i scenarzystą włącznie, w związku z czym tak naprawdę widzowie otrzymali zupełnie nowy film. Jedyne co się nie zmieniło to życiowa nieporadność głównej bohaterki, szczególnie w relacjach damsko-męskich, co staje się przyczynkiem wielu całkiem zabawnych gagów. I nie przesadzam z tą zabawnością, mimo że niecałe 200 osób na IMDB ocenami obraz zmiażdżyło, bo mi podobał się na równi z pierwszą częścią. Nie bardzo zrozumiałem konieczność wymiany wszystkich członków ekipy włącznie z dostawcą gołębi pocztowych (kasa, misiu, kasa?), natomiast w pewien absurdalny sposób oba obrazy są ze sobą połączone, a przede wszystkim oferują rozrywkę na bardzo zbliżonym, przyzwoitym poziomie. Ocena na IMDB: 2,8 Moja ocena: 6
Nigdy w życiu! (2003)
W reżyserskiej karierze Ryszard Zatorski po stronie sukcesów może zapisać sobie jeden krzyżyk. I to tylko dlatego, że ekranizował doskonale znaną w światku kobieco-romansowym powieść, więc miał gotowy materiał dialogowy, a i fabularnie za wiele zepsuć nie mógł. W roli ofiary wystąpiła Danuta Stenka, a w roli amanta ofiarę ofiarnie ratującego Artur Żmijewski. Plus plejada gwiazd w rolach pobocznych. Jako polska komedia romantyczna wyszło całkiem nieźle, aczkolwiek do największych filmów o miłości, ten tytuł porównywać się nie może. Ocena na IMDB: 5,2 Moja ocena: 6
Killer Elite (2011)
Oparty ponoć na faktach (ponoć każdy obecnie film jest ponoć oparty na faktach) obraz o brawurowej akcji zabójstwa trzech byłych komandosów SAS przez profesjonalnych zabójców wynajętych przez mściwego arabskiego szejka. Ostrzyłem sobie zęby na aktorski pojedynek (no dobra, wcale nie aktorski) Clive'a Owena z Jasonem Stathamem, ale zarówno ten (rzeczywiście się zdarzył, przy czym Owen grał, a Statham po prostu był), jak i cała reszta bardzo mnie rozczarowała. Po pierwsze cała ta fabuła jest mocno naciągana, z zabójcami ganiającymi za byłymi członkami elitarnego oddziału; po drugie wprowadzenie jakiejś nadrzędnej grupy trzymającej władze było kompletnie bezsensowne i głupie; a po trzecie wreszcie sam film jest za długi i nudny. Liczba ekranowych zabijaków w obsadzie (oprócz Owena i Stathama jest jeszcze Dominic Purcell i Robert De Niro) nie przełożyła się ani na atrakcyjność scen akcji, ani na ich nagromadzenie. Większość obrazu jest przegadana i jedyny tak naprawdę ciekawy wątek to ten, w którym Clive Owen jest na tropie morderców (z racji na obecność Owena właśnie, najlepszego z całej szajki), a to niestety nie wystarczy, żeby móc rozkoszować się pozostałymi aspektami. Ocena na IMDB: 6,6 Moja ocena: 4
Crazy, Stupid, Love (2011)
Steve Carell ma od kilku lat doskonałą passę, grając w znakomitych komediach, które podobają się nie tylko widzom, ale także i krytykom. Tu jako mąż przeżywający kryzys wieku średniego, który po kilkunastu latach małżeństwa musi nagle wyprowadzić się z domu i spróbować na nowo ułożyć sobie życie. Pomoże mu w tym poznany w barze kobieciarz (Ryan Gosling), który codziennie wychodzi z inną. Role wydają się być idealnie skrojone dla Carella i Goslinga, którzy wiodą prym na ekranie i znakomicie ze sobą współpracują. Nie jest to komedia z fekalnymi gagami, więc śmiało można obejrzeć w niedzielne popołudnie, choć niekoniecznie przy obiedzie, bo grozi to zapryskaniem obrusu przeżuwanym właśnie jedzeniem, gdyż jest kilka takich akcji, przy których nie da się nie roześmiać w głos. Ocena na IMDB: 7,5 Moja ocena: 8
czwartek, 05 stycznia 2012
Tylko mnie kochaj (2006)
Jeszcze jedna z miernych produkcji Zatorskiego, który próbuje z niczego stworzyć "Dzieło". Proces jest z góry skazany na niepowodzenie, bo niestety wyżej pewnego poziomu trzeba mieć odpowiednią porcję talentu, a Zatorski nie posiada go w ilości gwarantującej sukces, no a poza tym trzeba mieć scenariusz. Nie wystarczy sam pomysł "wrzucimy małą dziewczynkę do mieszkania zagorzałego singla i będzie fajnie". Po pierwsze to już było i warto by zapoznać się z innymi realizacjami, żeby poznać ich plusy i minusy, a po drugie sam pomysł nie udźwignie półtoragodzinnego filmu, o czym reżyser zdał się zapomnieć. Cierpi oczywiście na tym widz, który liczył na wątek romantyczny i odrobinę śmiechu, a podczas seansu musi się wstydzić za całą ekipę, że w ogóle chciała wziąć w tym udział. Ocena na IMDB: 4,7 Moja ocena: 3
Lights Out (2011)
Świetny serial, który jednak nie przypadł amerykańskiej publiczności do gustu i po zaledwie jednym sezonie skończył krótką, acz intensywną karierę. Z jednej strony szkoda, z drugiej dobrze, bo udało się opowiedzieć interesującą historię i ładnie ją zakończyć, a gdyby kariera Lightsa miała trwać dalej, to obawiam się, że rozmieniłaby się na drobne. Bo rzecz traktuje o bokserze, niegdyś mistrzu w swojej wadze, który sprzeniewierzył całą zarobioną kasę i teraz ima się każdej okazji, aby przygarnąć trochę grosza, a w domu na utrzymaniu żona i trzy córki, dla których porzucił karierę. Genialna rola Holta McCallany, którego tak rzadko widać na ekranie, ale jak już widać, to wiadomo za co bierze pieniądze. Partnerują mu Stacy Keach, Catherine McCormack i Pablo Schreiber i aktorsko to jeden z najlepszych seriali, jakie widziałem. Ocena na IMDB: 7,4 Moja ocena: 8
Titanic II (2010)
![]() W 100 lat po zatonięciu najsłynniejszego statku świata, w rejs wyrusza jego następca, zbudowany według bardzo podobnego pomysłu, podobnie, jak pierwowzór, teoretycznie niezatapialny. I podobnie jak swój imiennik, szybko przekonuje się, że istnieją siły większe od niezatapialnych gigantów. Stacja SyFy (jaka nazwa, taka stacja?) puściła ostatnio tego "hita", a że pilot jak zwykle za daleko, to chcąc nie chcąc, pogapiłem się chwilę w ekran. Titanic z zewnątrz zrobiony jest na komputerze przez pięciolatka, składa się z kadłuba i kominów, nie ma praktycznie żadnych szczegółów mogących uwiarygodnić tę konstrukcję, przez co od razu widać, że widz jest robiony w trąbę. W trąbę robi go zresztą cała reszta ekipy od aktorów poczynając (udają, że grają), przez scenarzystów (udają, że pracują przy scenariuszu), aż po reżysera (udaje, że cokolwiek robi). Ocena na IMDB: 1,8 Moja ocena: 1
Drive (2011)
Jeśli każdy reżyser ma tylko jedną szansę na stworzenie wielkiego dzieła, to Nicolas Winding Refn swoją wykorzystał w stu procentach. Udało mu się trafić przede wszystkim na fenomenalnego kamerzystę (doświadczony Newton Thomas Sigel), którego zdjęcia idealnie wpasowały się w melancholijny klimat, a także na parę niesamowitych aktorów, którzy w czasem nieco denerwujący sposób przedłużali milczenie, aby jeszcze odrobinkę przeciągnąć ujęcie. W kategorii zdjęcia w oskarowym wyścigu Sigel w zasadzie stoi sam na starcie, bo nie widzę godnego kontrkandydata do nagrody w tej kategorii. Znakomita jest też muzyka (nie miałem czasu prześledzić całej listy, ale w początkowym utworze maczał palce jeden z producentów Daft Punk), nowa, ale w oczywisty sposób udająca tę z lat osiemdziesiątych, hipnotyczna, zniewalająca od pierwszych taktów. Ryan Gosling udowodnił ponownie, że za jakikolwiek gatunek się nie weźmie, wypada znakomicie, a jego dobór kolejnych ról jest naprawdę godny pozazdroszczenia. Ocena na IMDB: 8,1 Moja ocena: 10
środa, 04 stycznia 2012
Bag of Bones (2011)
Miniserial na podstawie powieści Stephena Kinga z Piercem Brosnanem w roli pisarza, który po stracie żony szuka natchnienia w letniskowym domku na wsi. Mick Garris, specjalista od horroru, a ekranizacji Kinga w szczególności, jak wydawać by się mogło, powinien poradzić sobie z przeniesieniem na ekran i tego utworu, ale mam wrażenie, że jednak zadanie go przerosło. Worek Kości to bardzo specyficzna powieść, odmienna od wcześniejszych dokonań mistrza, w której od paranormalnego horrorowego wątku o wiele ważniejsze jest rozliczenie się z przeszłością, jak gdyby autor pisząc ten utwór chciał zamknąć pewien etap w swoim życiu i rozpocząć nowy. Ani reżyser, ani scenarzysta zdają się tego faktu nie zauważać i brną w zwykłe koszmary senne, nie chcąc zauważyć, że wszystkie te sceny są sztuczne i niepotrzebne, a najlepsze są te na jawie, gdy pisarz wdaje się w interkację z małomiasteczkową społecznością. Szkoda, że akcenty zostały rozłożone w ten właśnie sposób, przez co z ekranu przez większość czasu wieje nudą, a cała intryga, wyciągnięta na pierwszy plan, jest kompletnie nieinteresująca i niewiarygodna, czego wątki poboczne nie są w stanie zrekompensować. Ocena na IMDB: 5,9 Moja ocena: 4
Dlaczego Nie! (2007)
Patrząc na poprzednie dokonanie Zatorskiego, to Los Numeros i tak jest krokiem naprzód. Dlaczego Nie to film o stokroć gorszy w każdym elemencie. Głupi i niewiarygodny scenariusz, płaskie, prymitywne dialogi, że o pseudo aktorstwie nie wspomnę. Ocenę podwyższam tylko za scenę "sambową" Kożuchowskiej i Zakościelnego (szczególnie jego), bo rozbawiła mnie do łez, ale to jedyne pozytywne uczucie, jakie udało się temu filmowi wywołać. Wszystko wcześniej i później wywołało całą gamę uczuć pejoratywnych: od niedowierzania i szoku, po znudzenie i zniechęcenie. Ocena na IMDB: 3,5 Moja ocena: 3
Faces in the Crowd (2011)
Rozumiem, co mogła zobaczyć w scenariuszu do tego filmu Milla Jovovich, natomiast kompletnie nie rozumiem, co sprawiło, że została przy projekcie, gdy wiadome się okazało, kto to będzie reżyserował. Z drugiej strony niby jeden słaby film jeszcze o niczym nie świadczy. No to teraz są dwa, bo Faces in the Crowd to obraz ze wszech miar słaby, choć z bardzo interesującym konceptem. Otóż bowiem główna bohaterka zostaje napadnięta przez seryjnego mordercę i w szamotaninie wpada do rzeki. Przeżywa, ale na skutek urazu nie jest w stanie rozpoznawać twarzy, więc co z tego, że widziała mordercę, skoro teraz nie może go rozpoznać. Ocena na IMDB: 5,5 Moja ocena: 3
Los Numeros (2011)
Ryszard Zatorski kontynuuje swoją drogę przez mękę, przede wszystkim męcząc widzów. Obiecuje im gruszki na wierzbie w postaci przecieków scenariuszowych, niezłej obsady i fajnych zwiastunów, po czym jak zwykle zawodzi, gdy prezentuje gotowe dzieło. Zastanawiające, że wciąż jednak dostaje niezłe budżety na kolejne projekty. Los Numeros to bardzo przeciętna komedyjka sensacyjna, w której sensacji nie ma za grosz, a i komedii niewiele. Twist na końcu jest żenujący, więc nawet i po to nie ma co oglądać, aczkolwiek przyznaję ze wstydem, że nie miałem siły wstać z fotela i przełączyć kanał, w związku z czym wytrwałem do końca i wciąż żyję. Ocena na IMDB: 4,1 Moja ocena: 4
piątek, 23 grudnia 2011
The Thing (2011)
Prequelo-remake najlepszego chyba horroru w historii kina. Że prequel to wiadomo od razu, a że remake, dowiadujemy się w trakcie oglądania, gdyż wiele scen to bezczelne zżyny (wiem, wiem, powinienem napisać: "kreatywne nawiązania") z kultowej produkcji Carpentera. Jest więc Coś tak słynne, że twórcy nie musieli się bawić w odkrywanie go po skrawku macki, tylko od razu walą całym oślizłym wyglądem (i plus dla nich za to), które, jak się szybko okazuje, potrafi przyjąć dowolną postać. Twórcy mieli kolejny dobry pomysł (jest to o tyle ciekawe, że tych dobrych pomysłów było znowu wcale nie tak mało) z przemianami w członków bazy, natomiast zamiast pójść w tę stronę i zrobić z tego klaustrofobiczny horror o tym, że nikomu nie można ufać, woleli postawić na dosłowność i trącące tandetą komputerowe efekty, ja raczej wolałbym jednak klaustrofobiczność, co pozwoliłoby może zaoszczędzić budżet, a już na pewno wzbudziłoby większe napięcie w widzach, no i spowodowałoby, że film byłby o tym samym, a jednak zupełnie inny i o remake'u nie można by mówić. A o wielkim spojlerze na początku filmu, jak zwykle celnie i znakomicie napisał na swoim blogu Quentiin. Ocena na IMDB: 6,4 Moja ocena: 5
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||